Latest Entries »

 

 

Lubię gdy muzykę się odkrywa. No wiecie, gdy nie macie bladego pojęcia o istnieniu jakiegoś tam zespołu czy wokalistki i nagle niewiadomo skąd wpada Wam w ręce jakaś płyta, w ucho muzyka i bach!!! Zostajecie zknokautowani!!! Potem następuje szukanie informacji o artyście, inne płyty i tak dalej. Fascynacja. Nierzadko zdarza się to w jakimś ciekawym miejscu, czasie lub ważnym okresie w życiu. Wtedy z taka muzyką wiążą się konkretne wspomnienia, dodatkowy sentyment. Tak też mam z płytą o której tu napiszę.
Płyta ta została wydana w 1995 roku i za sprawą firmy Metal Mind Records ukazała się także w Polsce. W roku tym miałem 14 lat i wraz z kilkoma kolegami ze szkolnej ławki, szukaliśmy muzyki cięższej niż Guns ‘n’ Roses i Aerosmith. Od pewnego czasu zainteresowanie nasze wzbudzał niezbyt szanowany przez dorosłych, gatunek zwany Heavy Metalem.
Jako że nie było nas wielu na osiedlu, a kieszenie były uzależnione od rodziców, wymienianie się muzyką było normą.Nikomu jeszcze się nie śniło o ściąganiu muzyki.Mając dość mgliste pojęcie o ciężkiej muzyce wspomagaliśmy się artykułami w prasie muzycznej, czyli mówiąc wprost – z Metal Hammera, i gdy jakiś przykuł naszą uwagę, czy to wywiadem, recenzją czy też okładką, biegliśmy do sklepu Music Shop w Gdańsku na ulicy Tkackiej sprawdzić czy znajdziemy tam daną kasetę. A nie było wiele sklepów w Trójmieście, które parały się muzyką metalową, Music Shop był jednym z tych wyjątków, choć metal nie był główną dziedziną muzyki w sklepie, zajmował strategiczną pozycję na wprost od wejścia, ze szklaną gablotą pod którą stały rzędy kaset dumnie prężących swoje grzbiety i tytuły. Tuż za gablotą, na ścianie stały metalowe bestsellery w wersjach na CD, wokół walały się flayersy z reklamami Mystic Production, Morbid Noizz, Vox Mortis i innych, a nad głową wisiały koszulki i flagi. Sklep ten miał jednakże, jeden niepodważalny atut, dla którego prócz samej muzyki, chętnie się przychodziło – uroczą, drobną blondynkę, którą było pani sprzedawczyni.

I to własnie tam, prowadzony niczym pod wpływem czaru, po tym jak w jednym z numerów MH ujrzałem reklamę, gdzie wśród kilkunastu tytułów, mignęła mi strapiona twarz Chrystusa z napisem My Dying Bride, ujrzałem tą kasetę stojącą pośród innych i zapragnąłem ją obejrzeć. Szybka analiza wkładki, długie czasy utworów, dziwne tytuły, i już byłem kupiony, mimo że w życiu nie słyszałem co zespół gra. Ale to właśnie była magia, nie było youtuba by posłuchać, torrentów by ściągnąć, koledzy nie mieli, jedyny sposób to kupić i posłuchać. Więc zdecydowałem się na kasetę, wydaną u nas na licencji przez Metal Mind, i z wypiekami na twarzy ruszyłem w drogę powrotną do domu, by móc ją puścić w ruch na wieży, którą przejąłem od rodziców. Uprzednio jeszcze umówiliśmy się z kolegą, który tego dnia był ze mną w Music Shopie i również dokonał zakupu w ciemno, że następnego dnia wymienimy się kasetami.

Więć wróciwszy do domu, odpaliłem rzeczoną kasetę na odziedziczonym Philipsie, nie do końca będąc pewnym co też usłyszę, ale tytuły typu “The thrash of naked limbs”, “God is alone” czy “I am the bloody Earth” brzmiały ekscytująco.
Pierwszym utworem był ponad 11 minutowy “Symphonaire Infernus Et Spera Empyrium“. Długi i tajemniczy utwór rozpoczynał się solowymi dźwiękami skrzypiec, co było dość nietypowe dla hałaśliwego gatunku muzyki metalowej i wprawiło mnie w osłupienie, ale także rozbudziło moją ciekawość, choć w duchy denerwowałem się czy aby w sklepie nie pomylono kasety z innym opakowaniem. Ale już po kilku chwilach na scenę wjechały potężne gitarowe brzmienia oraz niski gardłowy charkot wokalisty. Do tego wszystkiego gitarom wciąż towarzyszył skrzypek, nadając kompozycji klimatu niesamowitości oraz przestrzeni.  W dalszej części utwór rozpędzał się nieco bardziej, tylko po to by w kolejnej jego części zwolnić jeszcze bardziej, co dodatkowo  podkreślono wybiciami dzwonu. Byłem oszołomiony. Nigdy wcześniej nie słyszałem czegoś podobnego. W tej muzyce łączyły się wpływy klasycznego death metalu, podlane death/doomowymi zwolnieniami, a partie klasycznych skrzypiec dodawały temu wszystkiemu jakiś smutny, dekadencki, czy też melancholijny charakter. I choć pierwsze trzy utwory, pochodzące z wydanej w 1991 roku ep’ki, są bardziej death metalowe w swojej wymowie, to już utwory “The Thrash of Naked Limbs”, “Gather Me Up Forever”, “I Am the Bloody Earth” i “The Sexuality of Bereavement”  są o wiele bardziej klimatyczne, wolniejsze (choć nie pozbawione szybszych partii), z dużym udziałem skrzypiec i instrumentów klawiszowych, oraz bardziej poetyckich tekstów Aarona Stainthorpe’a. Te utwory właśnie uważam za najlepsze wprowadzenie w muzykę My Dying Bride. Są ciężkie, brutalne, a zarazem ukazują melodyjną i uduchowioną stronę zespołu. Są świetnie zaaranżowane, nie pozbawione kilku ciekawych eksperymentów, które ukazywały niezwykłą wrażliwość muzyków. Powolne dźwięki “The Sexuality of Bereavement” wprowadzają w trans, “Gather Me Up Forever” miesza szybkość z melodyjnymi zwolnieniami, a “The Thrash of Naked Limbs” oczarowuje rozedrganymi dźwiękami skrzypiec powodując uczucie słuchania intymnych zwierzeń wokalisty.

Kasetową wersję “Trinity” zamyka drugi co do długości utwór “Crown Of Sympathy (remix)”. W tym zestawieniu, chyba najbardziej eksperymentalny, tuż po “Le Cerf Malade”, który jest utworem z pogranicza ambientu, gdzie przez kilka minut posłuchać można mruczących jakby lekko gregoriańskich chórów. “Crown Of Sympathy” wyróżnia się nie tylko czasem trwania, ale zapowiadał nowy etap, kolejny krok w karierze My Dying Bride, który miał nadejść wraz z ukazaniem się albumu “The Angel And The Dark River”. Już śpieszę wyjaśnić jedną kwestię z tym związaną. Otóż “Trinity” na rynku ukazało się kilka miesięcy po premierze “TAATDR”, jednakże zawiera 3 trudno dostępne już w owym czasie ep’ki zespołu z lat 1992 – 1994, a “Crown Of Sympathy” znajdował się na “I am The Bloody Earth” z 1994, jeszcze przed premierą nowego materiału. Jego pierwotna wersja była umieszczona na drugim albumie zespołu – “Turn Loose The Swans”, lecz w tamtym czasie nie znałem jeszcze tego, skądinąd przełomowego, albumu. Więc cóż takiego innego było w “Crown Of Sympathy”? Otóż utwór jest bardziej melodyjny, gitary snują swoje partie bardziej skupiając się na solowych melodiach niż ciężkich przytłaczających riffach, choć oczywiście elementy ciężkie wciąż są tu obecne, ale w mniejszej ilości niż w poprzednich utworach. Tu też pierwszy raz na “Trinity” usłyszymy Aarona śpiewającego cały utwór czystym głosem, bez growlingu! I choć jest to raczej, smutny, pełen bólu i rezygnacji głos, było to duże zaskoczenie w kontraście z charkoczącym rykiem na pozostałych kompozycjach.  Dodatkowo w drugiej połowie utwór zmienia się diametralnie muzycznie. Milkną gitary, na prowadzenie wychodzą klawisze i syntezatory, by zgodnie z melodeklamującym wokalistą, muzyka staje się chłodna,zimna, lodowata. Dochodzą do tego miarowe dźwięki dzwonów i dziwny tekst. Można poczuć się przeniesionym do jakiegoś odległego, mrocznego i zimnego miejsca. Na koniec powraca motyw z refrenu piosenki, który przeradza się w rzewnie zawodzące gitary, które powoli oddalają się kończąć ten dziwny utwór.

Zostałem zaczarowany. “Trinity” wielokrotnie gościło w moim magnetofonie, i  za każdym razem ładunek emocjonalny działał na mnie w ten sam sposób. Ta muzyka, łącząca w sobie zwierzęcą, przytłaczającą wręcz ciężkość, z ponurymi, depresyjnymi melodiami, wniknęła do mojego serca niczym odłamek zwierciadła w oko Kaja, a teksty Aarona choć były w owym czasie brutalne i surowe, wywoływały we mnie niezdrowe podniecenie. Ich budowa przypominała mi wiersze ery romantyzmu i dekadencji wymieszane razem niczym dobrze przyrządzony drink w barze. To było to. Oczywiście niedługo potem zaopatrzyłem się w najnowszą płytę zespołu, a w konsekwencji, cofnąłem się w ich przeszłość i nadrobiłem zaległość w dyskografii i nabyłem rówież pierwsze dwa albumy. Dziś, wiele lat później, dalej moimi ulubionymi albumami My Dying Bride są ich 4 pierwsze wydawnictwa, po których z zespołu odszedł skrzypek Martin Powell, i zespół rozpoczął nowy etap swoich muzycznych poszukiwań, raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem. A ja wciąż słucham ich kolejnych nagrań, i szanuję najnowsze dokonania, ale jak to bywa, z nostalgicznego punktu widzenia, największym sentymentem darzę pierwszy okres działalności grupy, gdzie rodził się ich styl, wraz z jednoczesnym rozwojem muzyki metalowej, gdy MDB rozwijało się i kształtowało, i było jednym z pierwszych zespołów łączących tak na pozór odległe od siebie formy ekstremalnego metalu, spajając je w nową jakość, nowy gatunek. 

darkuss3 18.08.2018

(zdjęcia zostały skopiowane z domeny https://www.discogs.com/My-Dying-Bride-Trinity/release/2325269).

 

   

       

Advertisements

Coming from Cracow, one of Polands biggest cities, TERRORDOME represents very fast and ultra brutal form of crossover/thrash metal. The genre had its peak in mid 80’s, and had its highs and lows since that and many transformations, which led to breed similar and new sub genres of extreme music. In modern-day, big labels have promoted many bands with a sticker of being “retro”, like “retro thrash”, “retro doom”, etc. But still, the most interesting and worth support bands are in so-called “second league”, taking their influence straight from the sources, intentionally hiding in the underground, building their loyal fan base and contribute to the genre with involvement and sacrifice for the cause of fulfill their dreams and giving the audience, honest and uncompromised music. Just like TERRORDOME, that got two full lengths at their belt and bunch of ep’s and splits, singles and compilations, and right now putting together next release. Golden Age Of Metal had spoken with lead singer and guitarist Uappa.

236485.jpg

1. I had made my research on the web and other sources, and read older interviews. You’ve got two albums and many other releases, many gigs in Poland and few incredible tours abroad. Few years back, You’ve been complaining about
attendance on shows. How You feel about it now in 2018?

Hi! I do not like to complain, but lets say that after my observation, I can state in fact – thrash metal is falling down. At least the one that we are playing. From people I met, I hear that thrash metal wave has passed, Polish audience turn to other, more mature and dominating bands, there is too many shows, and people can attend all of them. We get that and do our thing. When we play big festivals – it’s awesome, when we do small tours – their worse, just like our last European one. But still we learning from it and work hard. Maybe another wave of thrash metal will come around, we’ll see, as for now we are moving forward.

2. From first sounds of “Machete Justice” my head was banging. Aggression, speed and off course that old-school feel in Your music, blown me away. How the monster like TERRORDOME was born?

I’m glad! In 2005 I was 18 years old, Mekong was 21, we both wanted to show our local scene how metal should be played. Without prejudice, without trendy shit and technical jerk off.  Unrestrained pure fucking brutal force, rebellious and evil.

3. Cover arts of TERRORDOME releases reminds me the best of thrash metal and crossover classic titles. It reminds me the art of Ed Repka a lot, Which in my opinion is good, cause listener can figure out what kind of music to expect. It’s always nice when band creates music, art and image that is tight to each other. Who is the graphic artist?

Covers, pictures and layouts are important for us. Master Bialkowski himself has painted them for us – all the details are in booklets. Only cover for “We’ll show You Mosh, Bitch!” was made by Remi C. from Headsplit Design.

4. You’re a bit younger than me, how come that You get involved in ultra fast and dirty thrash metal genre? Modern mainstream media promotes more polished and mediocre music for youngsters, and Polish extreme music scene is packed with death and black metal bands, retro bands are known only by die-hard fandom.

Each one of us in TERRORDOME listens to something different but what connects us all is that we want to play and promote thrash metal. We all have changed since we started the band, but the biggest mistake for TERRORDOME would be recording album that is not thrash. But that’s just impossible!

5. You’ve just publish on social media casting for replacement of Your drummer Murgrabia Mekong. Will this affect Your activity?

Mekong is one of godfathers of the band ( I’m the second haha ). In near future we await a small reorganization and re-think other matters. We gonna miss him and his involvement, but we hope we will find good replacement for him. Time will tell.

6. As I heard, You’re working on TERRORDOME’s third full length. Will it be released this year? What can we expect?

New album is taking shapes as we speak. People can expect as always – total fucking thrashing madness. Unfortunately Mekong won’t play on that record, that’s why we keep calm while looking for new drummer and don’t get tensed with new record.

terrordome.jpeg7. Are all tracks made already awaiting for recording?

We’ve got 12 tracks right now, but we want to work on few more. There’s no rush, as we need to work all of them with new drummer. It can be tought, Mekong is hard to replace and he had a heavy fucking hand for blasting the snare.

8. Any ideas where recording session will take place?

I think it will be Studio Zed in Olkusz. Personally I have very good understanding with Tomek Zalewski. I want more dirt this time, more interesting leads and maybe a little different sound overall.

9. You are confident with DIY approach with shows and videos. Investing money and time in a band gives You freedom, and You don’t have to kiss anybody’s ass or signing long-term contracts with some bullshit labels. Are You satisfied with TERRORDOME’s achievements?

Yes, I think we all are quite satisfied. Not many underground bands can afford to make a trip to Brazil, Japan and Chine – like we did in one fucking year. We had that opportunity after we release “Machete Justice”. It exceeded our expectations and we were really tired traveling all the time, but totally fulfilled. As for the label – I wish we had somebody who can make better promotion for us. We are very glad for everything that Defense Records done for us, but I think we need somebody more accurate in terms of promoting the band, booking and other legal things. We are not getting younger You know.

10. Last couple of months, extreme music witness cancelling some of the shows in Europe, for various bands, due to political pressure of some catholic protesting groups. Have You ever experience this sort of things? Any thoughts?

Yes. Just a month ago our show in Berlin, while we was touring Deathread – Boiling Aggression Tour 2018,has been cancelled. The reason for this was apparently our “sexist” video for “Welcome to the Bangbus”. In half hour time, promoter gets shitload of emails with threats and order to cancel the show. Gig was cancelled three days prior, and we played in Rzeszów instead. But it’s nothing compared to 2018 May tour of MARDUK and Infernal War – fucked up times we live in!

11. Do You even interested in politics?

I’m not. I don’t give a shit for things I can’t change. Don’t know about other guys, will have to ask each of them.

12. Both TERRORDOME albums been released by Defense Records. Have You ever any propositions from other labels?

Well, in terms of that, we are looking for a label that will give us good honest conditions. Mainly the goal is better promotion and expanding in distribution of our records. We had some talks with Massacre Records and Punishment 18. We will deal with that subject after recording our new album, we don’t want to count one’s chickens before they are hatched.

13. You’ve played massive amount of shows, shared stage with many bands, both small and big names and toured many countries. How band like TERRORDOME, without major label achieved all that? Tours in Brazil and Japan are a wet dream for many bigger bands.

It’s all just a hard work. We are promoting ourself by playing fucking good gigs, we help other bands on tours, we share our duties. We try to always invest in new gear, invest in our band. This is how You do it in underground; it’s not some kind of stardom career or headhunters help, it’s hard work, both – physical and intellectual, work after hours. Many great musicians that I know, yield somekind of expectation for things to come. And nothing fucking happened. No pain – no gain. You have to put some sweat to it, talent is not enough.

14. What is TERRORDOME for You?

It is most part of my/our life. It’s everyday reality and a jump away from mediocrity at same time.

15. It’s my last question. What are the nearest plans for TERRORDOME?

We are currently co-organizers of CROSS OVER CRACOW #7 fest, that will take place on 21st of July 2018; there’s gonna be a lot of bands from U.S.A. – Lich King, SOAX, Condition Critical and others. Last gig with Mekong will be there. After that we are going to finish works on new record and hope to find new drummer. Next will be recording, putting layout artwork and booking new shows – hopefully for 2019. Long Live Thrash!

Thank You for Your time. Last words for my readers belongs to You.

Thanks for nice questions.
If You want to know anything about TERRORDOME, news and shows, please visit http://www.terrordome.net.pl !.

117064_logo.jpg

GAoM 2018.