Latest Entries »

I have never heard the works of the Bottlekopf band before. But in the flood of new music that appears on the market, it is probably no wonder that bands without a large label and budget for promotion have lesser chance to reach the audience. From the biographical note, you can learn that the band was founded in 2010 in Katowice and has already released an album. The previous Bottlekopf release, “Absolutely Nothing” from 2014, and the latest “The Jokes Are Over” were released thanks to the label Wydawnictwo Muzyczne Psycho. As you can see with the naked eye, looking at the dates and discography, Bottlekopf is not a super prolific band. Of course, this is due to various factors, including frequent changes of members or personal problems. However, the core member of the band, who has been in the band since its beginning, and is constantly pulling this band forward, is the guitarist and vocalist Marek “Chłosta” Szefer, and on “The Jokes Are Over”, he is supported by bassist Tymoteusz Herman (the current bassist is Radosław Surówka) and drummer Marcin “Martino” Glanda. The material for the second album was recorded in this line-up.

Looking at the cover, I was expecting some kind of fast brutal and chaotic death metal storm about war and general destruction, before I saw bottles of beer falling from the plane instead of bombs. This, in turn, dangerously reminded me of some kind of festive and entertaining metal to listen to over a beer or other alcohol-drenched parties. Fortunately, neither of these options was confirmed.

Bottlekopf combines in its style thrash metal riffs with death’n’roll dynamics and sound, a lot of heavy groove and a pinch of hardcore expression, especially in the vocal department, which I personally associate with vocalists like Pro-Pain’s Gary Meskil, Max and Derrick from Sepultura and even the polish native Flapjack. In terms of lyrics, the topics covered are often social and personal issues. They describe our everyday life, complicated relationships and personal dilemmas. So it’s not just music for headbangin and pouring beer into your throat. There album is varied with some short and longer track, and even two instrumentals. Shorter tracks are more direct, bluntly shouted out by Chłosta. They’re adjoin by longer tracks, which are intricately built, with more sophisticated riffs, introduction and development, and quite neat solo parts. Of course, we are not talking about the musicians’ super acrobatics – Bottlekopf gains the best in medium paces, like a B 52 bomber, it prefers a bulky groove over blitzkrieg speed. Songs like “Seven and a Half” or “Six Six” are tight and even. Promoting single “My breath”, for example, is the most melodic piece on the album perhaps, with it’s Motorhead-goes-death metal drive, you can’t stop the foot stomps by itself and head bangs. Longer pieces are also interesting, for example the first piece after the intro, “Justice”, which is purely instrumental for the first minutes. The longest on the plate “Brainwash” has a similar design, it builds up slowly, with atmospheric guitar part. There is even heavy rocking blues in “Dead Blues”. Album has got plenty moments where you can hang your ear.

In terms of production, the album sounds very nice. The guitars sound selectively, they are well-recorded, the bass is perfectly audible, which I like very much, that’s not so often found on records. The drums are beefy. Vocals are hoarse . Maybe it’s a bit dry, the guitars could be fleshier, but that’s an individual matter. It does not bother me with my reception of the album. You can hear the musicians’ experience from the years of playing on the domestic underground scene. You can hear and feel that this is what they want to play, without looking at the trends, without reaching the audience or label. It’s not mainstream, it’s not wholesale music. Bottlekopf goes back to the 90s. To the sound of bands such as Biohazard, Pro-pain, Machine Head, death’n’roll albums of Entombed, or drive of Unleashed from the period of albums like “Victory” or “Warrior”.

The album lasts 46 minutes, which is reasonably, but I think that if it the intro and the last instrumental track were cut, nothing bad would have happened. “The Jokes Are Over” is a well-thought-out proposition. Very well done. Much fun. Certainly, this material will sound great at concerts, in live action. I wish the band that the next material will be done faster and congratulations on the new album. And I also express my respect for the consequences and perseverance in going their own way. I recommend that you listen to Bottlekopf proposition and I think that it should appeal to all those who started their adventure with heavy sounds in the 90s.

darkuss3 09/03/22

O Seven Kingdoms dowiedziałem się jakiś czas po wydaniu przez Napalm Records ich czwartego albumu – „Decennium”.Obejrzałem większość ich filmów na Youtube i tak bardzo mi się spodobało, że za jednym razem zamówiłem wszystkie poprzednie albumy. Ich podejście do Power Metalu urzekło mnie swoją surową i zaciekłą gitarową grą, bardzo szybką, a jednocześnie techniczną, z długimi partiami instrumentalnymi i solowymi, dopełnionymi niezwykłymi kobiecymi wokalami, które brzmiały niczym lukier. Można pomyśleć, że ten rodzaj śpiewu nie zadziała z szybkim jak rekin Power Metalem, ale co może być zaskakujące, Sabrina Valentine ma poważne umiejętności w głosie. Skontaktowałem się z Seven Kingdoms by zadać im kilka pytań, podczas gdy zespół pracuje nad nowym albumem.

1. Właściwie od początku istnienia zespołu, nagrywacie w legendarnym studiu Morrisound. Musicie być w dobrych stosunkach z Jimem Morrisem. Czy czujecie atmosferę miejsca gdzie nagrano tyle klasycznych płyt?

Seven Kingdoms: Tak, Jim był tam od samego początku i wszyscy dorastaliśmy razem przez te lata. On jest zdecydowanie dużą częścią naszego brzmienia i rozwoju całego zespołu.

2. Jaka jest dziś scena metalowa w Ameryce? Czy heavy metal/power metal, który gracie, ma dziś szansę na sukces w Stanach?

SK: Sądzę, że scena amerykańska jest tak dobra, jak każda inna. Na szczęście w czasach pandemii Ameryka nadal jest ogólnie otwarta na trasy koncertowe, nawet z dodatkowymi protokołami, więc po prostu cieszymy się, że przynajmniej możemy jeździć!

3. Czy w świetle ostatniego roku (Covid 19) planujecie przyjechać do Europy? Czy generalnie nie jest ciężko z koncertami? Czy robicie własne trasy po Stanach?

SK: Mamy agenta w USA, który pomaga nam znaleźć i zarezerwować trasy. Nie mamy tego jeszcze w Europie, ale mamy nadzieję, że wkrótce dojdziemy z kimś do porozumienia. Dla nas trasa po Europie jest kosztownym przedsięwzięciem, tak samo jak trasa po Stanach dla zespołów z Europy. Mamy nadzieję, że udamy się tam niebawem, jako support, z jakimś zespołem, do którego będziemy dobrze pasować.

4. Pozyskujecie środki na swoją działalność dzięki kampaniom internetowym, takim jak Kickstarter, Patronite. Czy Napalm zapewnia Wam jakiekolwiek wsparcie finansowe? Jesteście zadowoleni ze współpracy z nimi?

SK: Uniezależniliśmy się po tym, jak Napalm postanowił nie wspierać zespołu. Zasadniczo nie mieliśmy innego wyboru, jak wziąć sprawy w swoje ręce. Wytwórnia ponownie wydała nasze pierwsze cztery płyty około 6 miesięcy po tym, jak niezależnie wydaliśmy Decennium i chcieliśmy odzyskać materiał. Po tym nigdy nie przedłużyli umowy. Wytwórnia zapewniła nam pieniądze na teledysk i jakieś wsparcie na trasie, ale to wszystko. Jesteśmy generalnie rozczarowani tym, jak poszło, ponieważ udało nam się zebrać dużo więcej pieniędzy, które powiedzieli nam, że nie będziemy w stanie uzyskać dzięki wydaniu EP’ki i kampanii Single Kickstarter (Empty Eyes i Goat Rodeo). Zanim wyruszyliśmy w trasę z Unleash The Archers, spytaliśmy ponownie, aby upewnić się, czy nie chcą złożyć oferty na nową nadchodzącą płytę, ale po prostu odpisali, “Sorry, mamy komplet” lub coś w tym rodzaju. Jesteśmy bardziej niż szczęśliwi, że możemy to teraz robić samodzielnie, ponieważ liczby mówią same za siebie i pokazują wzrost, który nie miał miejsca, gdy podpisaliśmy kontrakt z wytwórnią. Samodzielne przeprowadzanie tych kampanii wiele nas nauczyło i planujemy się tego trzymać.

5. Seven Kingdoms, to już doświadczeni muzycy, z kilkoma płytami CD za pasem. Camden i bracia Byrd byli w drużynie od samego początku. Skąd się znacie?

SK: Wszystko zaczęło się od licealnego ogłoszenia na MySpace „szukam gitarzysty i perkusisty” haha. Keith i Kevin napisali do mnie tam i od tego czasu to już historia!

6. Jak narodził się pomysł założenia zespołu?

SK: Założyłem Seven Kingdoms z oryginalnym wokalistą jako projekt dla zabawy. W miarę postępów staliśmy się coraz poważniejsi, aż dotarliśmy do punktu, w którym jesteśmy dzisiaj.

7. Jak zaczęła się twoja przygoda z ciężką muzyką?

SK: Początkowo ścigałem się na motocrossie i doznałem kontuzji podczas kwalifikacji do wyścigu krajowego. Musiałem wziąć rok wolnego, aby wyleczyć głowę po dwóch poważnych wstrząsach mózgu w bliskich odstępach od siebie, i w tym czasie znalazłem muzykę i heavy metal.

8. Czy członkowie Seven Kingdoms mają normalną codzienną pracę, czy jesteście tylko muzykami?

SK: Większość z nas pracuje na co dzień. Większość znanych mi muzyków pracuje na co dzień, tylko nieliczni są w stanie dotrzeć do punktu, w którym muzyka jest ich jedynym źródłem dochodów. Większość, aby przetrwać, musi mieć kilka różnych dochodów z różnych źródeł.

9. Ten wywiad zostanie opublikowany w języku angielskim i polskim. W Ameryce żyje duża społeczność polska. Czy udało ci się spotkać na swojej drodze któregoś z moich rodaków? Czy wiesz coś o polskiej kulturze? Czy znasz jakieś polskie zespoły metalowe?

SK: Behemoth jest z Polski, prawda? Niestety nie znamy wielu społeczności polonijnych, ale miejmy nadzieję, że otworzy to kilka nowych drzwi dla nas 🙂

10. Nie lubię zwykłych, nudnych pytań, a od dawna wiadomo, że najbardziej interesujące dla fanów są prywatne ciekawostki. 🙂 Sabrina, na pierwszym albumie z tobą, występowałaś pod swoim panieńskim nazwiskiem, na następnym byłaś panią Cruz. Powiesz mi, jak to się stało oraz jak i kiedy odbył się Wasz ślub?

SK: Tak, Camden i ja jesteśmy razem od 2007 roku i pobraliśmy się 1/5/14.

11. Czy małżeństwu łatwiej jest w trasie? Czy nie macie już dość spędzania ze sobą czasu?

SK: Jak wszystko, są wzloty i upadki. Kluczem jest okazywanie sobie głębokiego szacunku i podchodzenie do każdego dnia, kiedy spędzasz go z najbliższą sobie osobą, robiąc to, co kochasz najbardziej. Ważne by pamiętać o tym w stresujące dni.

12. Oglądając Wasz profil w mediach społecznościowych nie sposób nie zauważyć Waszego oddania muzyce (przypadek awarii samochodu) oraz poczucia humoru i dystansu do siebie, które ujawniacie w filmach takich jak “Empty Eyes”, “Great Goat Rodeo” czy świetnym coverze “Boys of summer” i “Barracuda”. Wygląda na to, że jesteście bardzo pozytywnymi i odnoszącymi sukcesy ludźmi i świetnie się bawicie?

SK: Jest tak wiele zespołów poważnych zespołów, że lubimy wprowadzać do naszego wizerunku trochę realizmu, staramy się pokazać to kim jesteśmy, tak częśto jak jest to możliwe.

13. Sabrina, zawsze świetnie wyglądasz na zdjęciach i filmach, Twoja forma robi wrażenie. Czy regularnie uprawiasz jakieś sporty?

SK: Dziękuję Ci! Zazwyczaj w ciągu tygodnia jestem z Camdenem na siłowni i w ciągu ostatnich kilku lat uporządkowaliśmy naszą dietę, więc to bardzo pomogło!

14. Zawsze jesteś też świetnie ubrana. W teledysku do “Empty Eyes” styl retro lat 80tych, był świetnym pomysłem. Ten film z pewnością mógłby być użyty z jakąś muzyką Synthwave. Wygląda na to, że powinniście być zbyt młodzi, aby czuć nostalgię do lat 80tych, czyż nie?

SK: Historia się powtarza – czasami szkoda, że ​​nie urodziliśmy się w tym czasie. Dawanie nowego życia starym trendom jest zawsze bardzo fajne. Lata 80. były świetnym czasem!

15. “Boys of summer” to świetna cover. Skąd wybór Dona Heyleya? Czy macie w zanadrzu inne niepublikowane utwory?

SK: Wybraliśmy tę piosenkę, ponieważ myśleliśmy, że ma szeroki zasięg i też nam się spodobała! Mamy zupełnie nową płytę, którą zamierzamy wydać.

16. A czego członkowie zespołu słuchają w zaciszu swoich domów, i mam na myśli nie tylko metalowe albumy, może zaskoczycie mnie czymś, o co bym Was nie podejrzewał hehe?

SK: Najbardziej zaskakujące byłoby prawdopodobnie że Cam,den I Kevin słuchają super ciężkich rzeczy jak Meshuggah i Alpha Wolf, Keith słucha Maroon 5, a Sabrina trochę bluegrass.

17. Czy członkowie mają też jakieś ciekawe hobby poza wędkowaniem, jak na “Great Goat Rodeo?

SK: Wędkarstwo, podnoszenie ciężarów. Keith uprawia różne rodzaje grzybów, ogrodnictwo to naprawdę wszystko haha.

18. Pytanie na koniec. Pracujecie nad nową muzyką. Czego możemy się spodziewać po nowym wydawnictwie? Czy na nowym albumie usłyszymy jakieś piosenki związane z sagą Game of Thrones? Powiedzcie, w którą stronę zmierza muzycznie Seven Kingdoms?

SK: To na pewno będzie świetny album. Bardzo się z tego cieszymy i nie możemy się doczekać, aż wyjdzie. Jest to coś w rodzaju mieszanki utworów jak pustych “Empty Eyes” i “Water Dance” – nie ma na nowym albumie piosenek związanych z Grą O Tron. Znajdą się na nim “Empty Eyes”, “Valonqar” i “The Water Dance” wraz z siedmioma nowymi piosenkami i coverem. Razem jedenaście utworów. Wszystkie nowe piosenki mają syntetyczny klimat sci-fi, i znajome brzmienie zespołu. Uważamy, że jest to nasz najlepszy album!

Dziękuję bardzo za odpowiedzi na moje pytania. Wszystkiego najlepszego!

darkuss3