Category: Kawał szkła


Pochodzący z Krakowa TERRORDOME, to przedstawiciel brutalnej, szybkiej i bezkompromisowej odmiany gatunku muzyki, zwanej crossover/thrash metal.  Rozkwit tego gatunku miał miejsce gdzieś w okolicach połowy lat 80-tych.  W późniejszych latach różnie to bywało, i odmiana ta przeżywała swoje wzloty i upadki, oraz liczne transformacje z których narodziły się pokrewne style muzyczne. W ostatnich latach, wielkie wytwórnie  muzyczne wypromowały szufladkę z nazwą “retro” – “retro thrash”, “retro doom”, itd. Ale najciekawsze i najbardziej  godne odnotowania są kapele które czerpiąc ze źródła, świadomie pozostają w muzycznym podziemiu, w tak zwanej drugiej lidze, budując lojalną bazę fanów i dokładając własną cegiełkę, zaangażowanie i własne poświęcenie, by spełniać swoje marzenia, a przy okazji dać słuchaczom szczerą i bezkompromisową dawką muzyki.  TERRORDOME ma na koncie dwa pełne wydawnictwa i masę epek, splitów i singli, właśnie zabierają się za nagrywanie trzeciego albumu i Golden Age Of Metal przeprowadził krótki wywiad z gitarzystą i wokalistą Uappą. 

236485.jpg

1. Uappa, przejrzałem sieć, i nie tylko, i poczytałem sobie starsze wywiady. Macie na koncie dwa pełne wydawnictwa i kilka pomniejszych splitów, do tego sporo koncertów na terenie Polski oraz parę niesamowitych tras poza granicami kraju. Kilka lat temu  narzekałeś na frekwencję publiczności na gigach. Czy w tej materii, dziś, w 2018 roku zauważasz zmianę na plus czy może minus?

Cześć! Nie lubię narzekać, może powiedzmy, że stwierdzam pewien fakt po moich obserwacjach i dyskusjach. Uważam, że thrash metalizm pada na ryj. Przynajmniej ten jaki reprezentujemy, czyli podziemny. Z rozmów z różnymi ludźmi słyszę wiele trafnych tez, że fala thrashu przeszła, że polscy fani skupili się na poważniejszych królujących obecnie bandach, że koncertów jest od zajebania, a nie każdy ma czas być na każdym. Rozumiem to, my robimy dalej swoje. Gramy czasem większe festy – jest zajebiście, gramy mniejsze trasy – są słabsze, tak jak ta ostatnia europejska. Ale cały czas wyciągamy wnioski i pracujemy nad tym. Być może wróci kolejna fala zainteresowania tą muzą, zobaczymy. Napierdalamy dalej.

2. “Machete Justice” rozwaliło mi głowę od pierwszych dźwięków. Fala agresji, ta szybkość i oczywiście duch oldschool’a wyraźnie zaznaczający swoją obecność w Waszej muzyce rozłożył mnie na łopatki. Co było bodźcem by stworzyć takiego potwora jak Terrordome?

Haha, cieszę się! W 2005 roku, jak miałem 18 lat, a Mekong 21 lat, oboje chcieliśmy pokazać krakowskiej scenie jak powinno się robić metal. Bez kwadratowego grania, bez pedalstwa i technicznego jebania chujem w gruszę. Żywioł, napierdol i takie tam. Po prostu czysty bunt i zło.

3. Dla mnie jawicie się, jako goście którzy wiedzą co chcą grać i wiedzą jak to robić. Oprawa graficzna waszych albumów, kojarzy się z najlepszymi czasami thrash metalu, czy też cross-over. Przywodzi na myśl okładki Ed’a Repki, co z miejsca daje pojęcie czego można się spodziewać po muzyce. Miło gdy zespół potrafi świadomie stworzyć taki całkowity koncept – muzyka, image członków i oprawa graficzna. Kto wam je maluje?

Obrazki są bardzo ważną częścią naszego bandu; maluje je sam mistrz Białkowski – wszelkie szczegóły znajdziecie we wkładkach. Tylko okładka “We’ll Show You Mosh, Bitch!” była okładką Remiego C. z Headsplit Design.

4. Jesteście lekko młodsi ode mnie. Jak to się stało że ultra szybki, brudny thrash metal tak was wciągnął? Dzisiejsze mainstreamowe media raczej podsuwają młodzieży rzeczy bardziej przystępne, ugładzone. Polska death i black metalem stoi, a gatunki retro, docierają do wąskiego grona publiczności.

W Terrordome każdy słucha czegoś innego, ale łączy nas jedno – po prostu chcemy grać i promować thrash metal. Na przestrzeni 13 lat wszyscy się pozmienialiśmy, ale największym błędem Terrordome byłoby nagrać płytę, która nie jest thrashowa. To niemożliwe wręcz!

5. Właśnie opublikowaliście na mediach społecznościowych, odejście od zespołu wieloletniego perkusisty Terrordome – Murgrabiego Mekonga. Czym podyktowana jest jego decyzja? Jak wpłynie to na najbliższe plany zespoły?

Mekong to ojciec założyciel (jeden z dwóch, haha), który trzymał Terrordome w ryzach. Czeka nas mała restrukturyzacja i przemyślenie wielu kwestii. Będzie nam brakowało sporo świetnych rzeczy, ale też nie ma ludzi niezastąpionych. Czas pokaże.

6. Doszły mnie słuchy, że możemy się spodziewać nowego strzału od Was. Czy będzie to miało miejsce jeszcze w tym roku? Czego powinni się spodziewać słuchacze od nadchodzącego materiału?

Obecnie mamy już większy zarys nowej płyty, słuchacze mogą spodziewać się tego samego co zwykle – czyli totalnego napierdalania. Niestety na nowej płycie nie zagra już Mekong, dlatego wrzucamy na luz, szukamy nowego garowego i zbytnio nie spinamy się z płytą.

terrordome.jpeg

7. Uappa, tworzycie nowe utwory czy już macie gotowe i czekacie tylko na wejście do studia?

Numerów jest około 12, ale chciałbym jeszcze popracować nad kilkoma więcej. Oczywiście bez spiny, bo nowy materiał chcemy ograć z nowym bębniarzem (o ile się taki znajdzie, haha! Mekonga będzie ciężko zastąpić; mało kto ma taką tęgą pałkę do napierdalania w werbel).

8. Czego możemy się spodziewać po nowym materiale? Gdzie zamierzacie go nagrywać, z kim itd itp. proszę o jak najwięcej szczegółów.

Myślimy nad nagraniem w Studio Zed w Olkuszu. Bardzo miło wspominam współpracę z Tomkiem Zalewskim. Na nowej płycie chciałbym więcej brudu, więcej kombinowania z solówkami i brzmieniami.

9. Jak rozumiem, jako zespół crossoverowy, wyznajecie zasadę DIY. Tak jest z waszymi koncertami, klipami. Inwestujecie swoje pieniądze i czas w działalność kapeli, w zamian jak rozumiem, gracie to co chcecie, nie musząc nikomu wchodzić w dupę czy tez podpisywać długoletnich chujowatych kontraktów z jakimiś molochami wydawniczymi. Czy to Wam sie w jakis sposób zwraca? Zadowoleni jesteście z dotychczasowej historii Terrordome?

Myślę, że wszyscy są zadowoleni z tego co udało się nam do dzisiaj. Mało kto ma okazję jebnąć sobie wycieczkę do Brazylii, Japonii i Chin – i to jeszcze w 1 jebany rok. Taką okazję otrzymaliśmy zaraz po wydaniu Machete Justice. Przerosło to nasze oczekiwania i byliśmy wykończeni podróżami, ale totalnie spełnieni. Co do wydawcy – chciałbym abyśmy mieli wydawcę, który bardziej się nami zajmie ze strony promocyjnej i pomoże w kontaktach. Do tej pory nasz luźny układ z Defense Records był bardzo odpowiedni, jednak po paru latach czujemy, że potrzebujemy większego zastrzyku promocyjnego i pewnej opieki (haha, jak to na starość).

10.  W ostatnich miesiącach, byliśmy świadkami odwoływania koncertów róznej maści zespołów metalowych w Polsce. Czy kiedykolwiek padliście ofiarą podobnych zdarzeń? Co myślicie o tym co obecnie się wyczynia na scenie klubowej?

Tak. Właśnie miesiąc temu nasz koncert w Berlinie, podczas trasy z Deathreat – Boiling Aggression Tour 2018, został odwołany ze względu na nasz ponoć seksistowski teledysk „Welcome to the Bangbus”. Organizator w przeciągu pół godziny dostał masę e-mali z pogróżkami i nakazem odwołania naszego koncertu. Koncert faktycznie odwołano na 3 dni przed, a my zagraliśmy za to w Rzeszowie. Jednak jest to chuj z tym co mieli na majowej trasie 2018 goście z Marduk i Infernal War – ja pierdolę, co za czasy!

11. Czy w ogóle interesujecie się polityką? Czy w kontekście zespołu, ma ona wpływ na Was?

Ja całkowicie nie. Nie lubię przejmować się rzeczami, na jakie nie mam wpływu. Co do reszty osób w zespole, trzeba by zapytać każdego z osobna, bo na pewno ktoś się tym interesuje.

12. Oba wasze pełne materiały wydało Defense Records. Przywiązani jesteście do tej wytwórni? Mieliście jakieś propozycje od krajowych gigantów ciężkiej muzy? Jakieś zagraniczne wytwórnie pytały o Was?

Niewiele się dzieje w tej kwestii. Obecnie szukamy nowej wytwórni, ale to zależy jakie warunki zaoferuje. Głównie, jak wspomniałem w poprzednim poście, interesuje nas powiększenie sieci kontaktów oraz dobra promocja. Do tej pory gadaliśmy z Massacre Records czy Punishment 18. Do sprawy wrócimy, jak nowy krążek będziemy mieć w rękach. Nie będziemy dzielić skóry na niedźwiedziu.

13. W swojej karierze zagraliście już masę koncertów, dzieliliście scenę z wieloma zespołami – mniejszymi i większymi. Zwiedziliście wiele krajów. Jak tego wszystkiego dokonaliście, nie będąc w dużej i znanej wytwórni? Jak wam się udaje zorganizować koncerty i trasy takie jak ta w Brazylii czy Chinach?

Po prostu praca u podstaw. Promocja własnym sumptem, pomoc innym bandom na trasie, podział obowiązków, ciągle ulepszanie i inwestowanie. Tak się robi metal w undergroundzie; to nie jakaś tam kariera i łowcy głów, tylko ciężka fizyczna i umysłowa, robota po godzinach. Wiele zajebistych muzykantów, których znam uległo jakiemuś „oczekiwaniu”, aż coś się stanie. I chuja się stało – bez pracy nie ma kołaczy, trzeba się natrudzić i włożyć sporo wysiłku; sam warsztat muzyczny nie wystarczy.

14. Macie stałą pracę, i wszystkie prozaiczne rzeczy związane ze zwykłym codziennym życiem, nie jesteście gwiazdami i nie żyjecie z muzyki. A jednak wciąż ciągniecie wózek z Terrordome (i całe szczęscie!). Czym jest dla Was ten zespół? To tylko hobby czy coś więcej?

Jest z pewnością większą częścią życia, codziennością i odskocznią od wszystkiego co przeciętne.

15. Kończąc, chciałbym zapytać o najbliższe plany Terrordome. Nowa płyta, nowy perkusista i cała naprzód? Mam nadzieję że nie macie zamiaru w najbliższym czasie składać broni?

Współorganizujemy obecnie w Krakowie festiwal thrash metalowy – Cross Over Cracow #7, który odbędzie się 21 lipca 2018; zagra sporo bandów z U.S.A – Lich King, Soax, Condition Critical i inni. Wtedy gramy też pożegnalny koncert z Mekongiem. Jak tylko ogarniemy się po feście, wracamy do kończenia nowego materiału i poszukujemy bębniarza. Następnie nagranie, oprawa i bukowanie tras (miejmy nadzieje wszystko już w 2019!). Long live thrash!

Dzieki za wywiad i ostatnie słowo należy do was.

Również dziękuję za wywiad i solidne przygotowanie do rozmowy! Luknijcie raz na czas co tam w naszym obozie – z pewnością niedługo będziemy mieć kilka ciekawych wieści na naszej stronie http://www.terrordome.net.pl!

117064_logo.jpg
Golden Age Of Metal 2018.

Advertisements

40.E. Munch Azorro Sztuka siê skoñczy³a 2

Chęć kontaktu ze sztuką, czy to jest teatr, film, dzieło malarza czy utwór muzyczny, powstaje z  pragnienia otaczania się pięknem czy też…a może przede wszystkich z predylekcji do odczuwania emocji, które ukryte są w znaczeniu danego dzieła.

Człowiek z natury posiada umiejętność odczuwania emocji, które są doskonałym narzędziem komunikacji chociaż by za pośrednictwem sztuki. Pisząc te słowa mam na celu wprowadzenie do myśli, która mnie zajmuje jako artystę i odbiorcę sztuki.

Na początku pragnę zaznaczyć, iż nie będę oceniał czyjegoś gustu czy wspomnianych potrzeb, każdy ma swoje!

Często słyszę,  że sztuka jest dla “bogatych” dla “ludzi co nie mają co robić z pieniędzmi” czyli jest wspomnianą fanaberią  itp. Zadaję sobie pytanie: czy człowiek z plikiem dolarów ma większe poczucie estetyki niż ten co nie ma nic ? otóż zupełnie nie… potrzeba otaczania się sztuką, czy jak ja to lubię mówić, kontaktu z emocjami, może wynikać chociażby z bogatszej palety barw emocji, które skrywa w sobie człowiek. Obserwując dzisiejszego odbiorcę, widzę, że gdzieś jego rola się zmienia, następuje coś co ja nazywam brakiem rozwoju, na rzecz zaspokojenia podstawowych potrzeb… wiem, wiem że to wynika ze wspomnianego braku nadwyżek finansowych, ale właśnie sądzę, że to nie jest podstawowy czynnik decydujący. Dziś nie mamy odbiorców,  dziś mamy konsumentów. Ludzie mając wybór:  udać sie do teatru czy kupić RTV, wybierają częściej „nowy telewizor”, czy wybrać się  na koncert ulubionego wykonawcy … wolą ściągnąć z internetu jego utwór…

Pytanie jest jedno czy sztuka jest dla każdego ? To już odpowiedzcie sobie sami.

Obserwując “rynek” sztuki w Polsce zauważam tendencję „obniżania poprzeczki”, w każdym prawie już nurcie. Odbiorców nie ma, to artysta nie tworzy, artysta nie tworzy odbiorcy nie ma … cóż chyba jednak jest tak: artysty nie ma i odbiorcy nie ma, ponieważ zacierane są granice. Dzisiaj twórcą  może być każdy czyli nikt ! jakość spada i standardy się zmieniają … a odpowiedź jest chyba bardzo smutna. Ten stan rzeczy wynika z kalectwa emocjonalnego, które pojawia się na skutek wyparcia sztuki wyższej przez  tak zwane “produkty”; nazywam je “anty-sztuką”, jak masowe i tandetne reprodukcje obrazów, „ozdobne” grafiki z popularnej sieciówki czy denne kabarety w pop- mediach, po “gwiazdy jednego sezonu” w czołówce list przebojów.

Słowa opisujące dzisiejszą “jakość” które cisną się na usta: “dzis nie ma bohaterów dziś błazen jest w cenie”

Rekapitulując i zbierając myśli zadam zaczepne pytania:

Czy naprawdę sztuka dzisiaj jest dla wybranych? Czy “koncert” disco polo jest tą sztuką której pragnie odbiorca? Czy galerie sztuki otaczają druty kolczaste, przez które trudno wejść do środka?

Aby zakończyć pozytywnym przesłaniem … Myślę, że warto otaczać się sztuką, bez względu na zasobność portfela, ponieważ to ona jest nośnikiem emocji, narzędziem do ich wyrażania, językiem uniwersalnym, wartością „ponad” a nie fanaberią …

Autor: Tomasz Radzikowski.