Category: Muzyczne szkiełko


ineverlearncoverlykke-li-teases-new-song-no-rest-for-the-wicked-1

Będzie krótko i szybko na temat. Lykke Li zrobiła to po raz kolejny. Znów udowodniła że szeroko pojęta muzyka popowa nie musi być szmirą, kiczem i pozbawioną sensu paplaniną o “hajsie, dupach, kolesiach z furą i pięknym kolorowym bezproblemowym życiu”. Udowodniła że można być artystą, być zagubionym, szczerym i uzewnętrzniając samego siebie poprzez muzykę, można doznać spełnienia. Album “I never learn” wydano już jakiś czas temu, a mianowicie w maju 2014 roku, ale zajęło mi kilka miesięcy by go usłyszeć w całości, a nie tylko bardzo zresztą dobrze rokujące, single i videoklipy. Nie będę się rozpisywał, nadmienię tylko, że klimat poprzedniej płyty jest tu obecny, w formie wszechobecnej melancholii. Lykke Li jednak nie stanęła w miejscu. Podróż do Stanów pomogła jej w ukształtowaniu kompozycji na płytę, zadbano bardzo starannie o brzmienie, jakość nagrań i całe to studyjne otoczenie. Produkt finalny to kolejna świetna pozycja w dyskografii tej niebanalnej młodej kobiety. Polecam posłuchać i zanurzyć się w świat “I never learn“.

Witam. Dzień dobry. Jak zwykle nie pisałem nic od jakiegoś czasu,kwestia regularności wpisów na moim blogu to jeden wielki dramat. Choć mam pełno pomysłów i różnych nowinek, nie zawsze decyduje się tu je umieszczać. Czasem niektóre moje wpisy, króciutkie myśli pojawiają się na moim prywatnym facebook’u, tak to się porobiło że jedno medium zniewala drugie, by po jakiejś chwili sytuacja się odmieniła.

Tak tez jest w tej chwili. Korzystając z chwili wytchnienia, postanowiłem przerwać ciszę na “kalejdoskopach”, by ten blog nie wyglądał jak cmentarz. Wpis ten będzie bardzo króciutki, a jego treść może wydać się enigmatyczna. Otóż w moim życiu znów zdarzyła się wielka zmiana, tym razem w życiu uczuciowo osobistym. I choć historia sama w sobie zasługiwałaby na napisanie powieści czy też nakręcenie filmu, zdawkowo tylko w tej chwili powiem, że wielką i prawdziwą miłość odnalazłem po 18 latach od ostatniego z Nią spotkania. Pomogły w tym dzisiejsze nowe technologie, ale magia symboli i splot najróżniejszych wydarzeń umożliwiły na Nasze ponowne spotkanie. Spotkanie które zaowocowało wybuchem uczuć. Jednym ze sprawców całego zamieszana upatruję w piosence, którą zamierzam tu zaprezentować. To najnowszy singiel młodych amerykanek, sióstr, które tworzą zespół HAIM. Jest to pop rockowa propozycja, dziewczyny samodzielnie grają na instrumentach, komponują i potrafią napisać bardzo ciekawe teksty. Ich muzyka podsuwa mi podobieństwo do niektórych utworów Fleetwood Mac, ale może to być tylko moje odczucie. Ten utwór zamieszał w moim,i nie tylko, życiu, może i komuś z Was się spodoba. Polecam.