40.E. Munch Azorro Sztuka siê skoñczy³a 2

Chęć kontaktu ze sztuką, czy to jest teatr, film, dzieło malarza czy utwór muzyczny, powstaje z  pragnienia otaczania się pięknem czy też…a może przede wszystkich z predylekcji do odczuwania emocji, które ukryte są w znaczeniu danego dzieła.

Człowiek z natury posiada umiejętność odczuwania emocji, które są doskonałym narzędziem komunikacji chociaż by za pośrednictwem sztuki. Pisząc te słowa mam na celu wprowadzenie do myśli, która mnie zajmuje jako artystę i odbiorcę sztuki.

Na początku pragnę zaznaczyć, iż nie będę oceniał czyjegoś gustu czy wspomnianych potrzeb, każdy ma swoje!

Często słyszę,  że sztuka jest dla “bogatych” dla “ludzi co nie mają co robić z pieniędzmi” czyli jest wspomnianą fanaberią  itp. Zadaję sobie pytanie: czy człowiek z plikiem dolarów ma większe poczucie estetyki niż ten co nie ma nic ? otóż zupełnie nie… potrzeba otaczania się sztuką, czy jak ja to lubię mówić, kontaktu z emocjami, może wynikać chociażby z bogatszej palety barw emocji, które skrywa w sobie człowiek. Obserwując dzisiejszego odbiorcę, widzę, że gdzieś jego rola się zmienia, następuje coś co ja nazywam brakiem rozwoju, na rzecz zaspokojenia podstawowych potrzeb… wiem, wiem że to wynika ze wspomnianego braku nadwyżek finansowych, ale właśnie sądzę, że to nie jest podstawowy czynnik decydujący. Dziś nie mamy odbiorców,  dziś mamy konsumentów. Ludzie mając wybór:  udać sie do teatru czy kupić RTV, wybierają częściej „nowy telewizor”, czy wybrać się  na koncert ulubionego wykonawcy … wolą ściągnąć z internetu jego utwór…

Pytanie jest jedno czy sztuka jest dla każdego ? To już odpowiedzcie sobie sami.

Obserwując “rynek” sztuki w Polsce zauważam tendencję „obniżania poprzeczki”, w każdym prawie już nurcie. Odbiorców nie ma, to artysta nie tworzy, artysta nie tworzy odbiorcy nie ma … cóż chyba jednak jest tak: artysty nie ma i odbiorcy nie ma, ponieważ zacierane są granice. Dzisiaj twórcą  może być każdy czyli nikt ! jakość spada i standardy się zmieniają … a odpowiedź jest chyba bardzo smutna. Ten stan rzeczy wynika z kalectwa emocjonalnego, które pojawia się na skutek wyparcia sztuki wyższej przez  tak zwane “produkty”; nazywam je “anty-sztuką”, jak masowe i tandetne reprodukcje obrazów, „ozdobne” grafiki z popularnej sieciówki czy denne kabarety w pop- mediach, po “gwiazdy jednego sezonu” w czołówce list przebojów.

Słowa opisujące dzisiejszą “jakość” które cisną się na usta: “dzis nie ma bohaterów dziś błazen jest w cenie”

Rekapitulując i zbierając myśli zadam zaczepne pytania:

Czy naprawdę sztuka dzisiaj jest dla wybranych? Czy “koncert” disco polo jest tą sztuką której pragnie odbiorca? Czy galerie sztuki otaczają druty kolczaste, przez które trudno wejść do środka?

Aby zakończyć pozytywnym przesłaniem … Myślę, że warto otaczać się sztuką, bez względu na zasobność portfela, ponieważ to ona jest nośnikiem emocji, narzędziem do ich wyrażania, językiem uniwersalnym, wartością „ponad” a nie fanaberią …

Autor: Tomasz Radzikowski.